Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
wtorek, 17 Lipiec, 2018 - 15:30

Niektóre kluby omijam szerokim łukiem

pt., 05/01/2018 - 23:10
Kategoria: 

Strasznie rzadko chodzę na tzw. spotkania starszych ode mnie. Nie mam pojęcia nawet, jak się ubrać, bo wszelkie tego typu eventy od wielu lat omijam szerokim łukiem. Ale jakoś przypadkiem wprosiłem się na urodziny starszej od siebie koleżanki. Znając gust starszych osób do wyboru dziwnych lokali, upewniłem się ze dwa razy pytając czy nie ma tam konieczności przebrania się w ciuchy dla starszych wiekiem osób konserwatywnych, bo zdarza się że starsi ode mnie wybierają miejsca gdzie jest jakaś selekcja na wejściu. Wg tego co mi mówiono, miało nie być.

Chodzę na codzień w dresach na treningi. Ot, dzisiaj musiałem np. biec ze 2-3 kilometry bo inaczej spóźniłbym się na zajęcia z zaawansowanego parkuru. Gdy skończyłem trening po 20-tej, wziąłem prysznic w szatni i ubrałem się, było już wpół do dziewiątej, a impreza zaczynała się za pół godziny. Gdy dotarłem do klubu o nazwie "Prywatka Zielona Góra" na rynku w mieście Zielona Góra, okazało się że w dresach sportowych marki Elpolako wejść nie można. Pana nie przekonały twierdzenia że wracam z treningu, i jeszcze stwierdził "sam Pan jeszcze przyznaje że wraca z treningu". Osoba ta mówiła że sama pół godziny przygotowuje się do wyjścia do klubu.

Ja nie mam tyle czasu, w ogóle na cały pobyt w tym klubie miałem tylko 50 minut czasu, a kluby do których trzeba się ubrać w ubiory dla osób o konserwatywnych poglądach omijam bardzo szerokim łukiem. Ale niestety, moi znajomi czasem wpadną na pomysł by się tam wybrać... Mi smutno z tego powodu nie jest, może po prostu miało mnie tam nie być...Nie rozumiem jednak celu takiej selekcji, bo i w tych miejscach nie bywam i od zawsze je omijam.

opr. A. Fularz