Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
piątek, 21 Wrzesień, 2018 - 16:19

Ostróda Reggae Festival jako rozczarowanie

wt., 16/08/2016 - 23:20
Kategoria: 

opr.AF 2016

 

Z ciekawością wróciłem na Ostróda Reggae Festival. I czegoś mi brakowało- ognia, raggajungle. Ostróda to festiwalowa skamielina na rynku nawet polskich festiwali reggae. Jest niby fajnie, sporo młodych ludzi przyjeżdża, ale brakuje mi konkretnej dawni dancehallu, soca czy raggajungle. To festiwal rootsu, dubu, ale mało w nim innych gatunków muzyki która wywodzi się z Karaibów. Osoba lubiąca żywsze gatunku musyki jamajskiej na takim festiwalu wynudzi się okropnie i nie znajdzie dla siebie zbyt wiele. Jeden, dwa czy trzy koncerty pasujące w jej gust muzyczny.
 
Inne polskie festiwale jakoś mogą odwrócić się na scenę raggajungle. Congo Natty był gwiazdą festiwalu Reggaeland w Płocku. Zaś festiwal w Ostródzie zawsze szedł inną drogą- muzycznej przeszłości, muzyki korzeni, roots. Nawet świat fanów szerokopojętego reggae już bardzo się w Polsce podzielił. Są festiwale dla jednych i dla drugich. Festiwal w Ostródzie jest już dziś jednym z wielu festiwali- nie jest ani tak duży, ani nie jest największym festiwalem reggae w Polsce (w tej kategorii wygrywa jeden z niedawno powstałych festiwali na Śląsku). Jest jednakże miejscem do którego zjeżdżają się twórcy  tych gatunków muzycznych w Polsce. Co mogą zaobserwować, to muzyczny konserwatyzm. Nawet ja chodziłem tylko na koncerty grup dobrze mi znanych, nie zapuszczałem się na nieznane mi zespoły.
 
Z roku na rok coraz mniej fajnych i nowych rzeczy dzieje się na scenie muzycznej w Polsce. Scena raggajungle nawet jaby zuepłnie już zanikała. Muzyki soca niemalże nie uświadczymy w ogóle, dancehall rzadko gdzie jest traktowany na poważnie. Z roku na rok coraz bardziej się nudzę na wakacyjnych festiwalach muzycznych w Polsce.